Fit sajgonki z mięsem i chrupiącymi warzywami

Tak tak, ja też czasami mam ochotę na coś fit i zdrowego. Nie są to już te czasy kiedy chciało mi się dokładnie wyliczać proporcje makroskładników w posiłkach, ale zachowując podstawowe zasady stosunku białka do węglowodanów i do (zdrowych!) tłuszczy, można zjeść zdrowo i lekko. A ja udowodnię Ci że można jednocześnie zjeść również smacznie

Chciał bym zaznaczyć iż nie jestem ekspertem i poniższe dywagacje są moimi subiektywnymi wnioskami i obserwacjami. Certyfikowany dietetyk na pewno dopatrzyłby się w moim przepisie nieścisłości i błędów. Jeśli chcesz zrzucić trochę sadełka, to idź do wykwalifikowanej osoby która Ci w tym pomoże

Tłuszcz jest smaczny

Ktokolwiek twierdzi inaczej jest hipokrytą, albo (mniej lub bardziej świadomie) przeczy swoim instynktom. Tłuste rzeczy z reguły nam smakują. Jako zwierzęta jesteśmy naturalnie uwarunkowani do tego aby w jak największej mierze zaspokajać zapotrzebowanie energetyczne naszego organizmu. Tłuszcz jest bardzo efektywnym nośnikiem energii, może zostać skumulowany w naszym organiźmie i posłuzyć jako pożywka w momencie kiedy nie jesteśmy w stanie zaspokoić naszego zapotrzebowania paliwem pierwszej instancji – węglowodanami. Bardzo gwałtowny postęp cywilizacyjny sprawił że pomimo iż tłuszcz nie jest już nam tak niezbędny jak kiedyś – nasz organizm nie zdążył się oduczyć chęci jego akumulowania. Dodając do tego fakt iż tłuszcz jest doskonałym nośnikiem smaku wniosek jest jeden. Tłuszcz jest smaczny i chętnie go zjadamy. Kropka.

Jedzmy dobre tłuszcze

Niestety kulinaria podłymi tłuszczami są nakrapiane. Kto nie kocha rydzów na maśle, albo schabowego z kością smażonego na smalcu, niech pierwszy rzuci kamień. Czasami warto jednak się pochylić nad innymi wariantami które są zdrowsze i nie raz smaczniejsze! Dzisiejszy przepis będzie zawierał tłuszczu niewiele – ale za to dobrego. Zapraszam na fit sajgonki.

Składniki: (około 20 średniej wielkości sajgonek)

  • Papier ryżowy (zgadnij ile sztuk na 20 sajgonek)
  • Mięso mielone – 500 g (użyłem wieprzowego, może być wołowe, drobiowe dla najbardziej „fit” efektu)
  • Miska grzybów (shitake, mun, nasze polskie prawdziwki też robią robotę – jeśli korzystamy z suszonych to ma ich być miska ale po namoczeniu, nie przed)
  • Cebula dymka
  • Czosnek
  • Imbir
  • Sos sojowy
  • Sól
  • Pieprz czarny i pieprz biały
  • Dwa jajka
  • Mirin – taki słodki „sos” wariat z ryżu – można dostać w supermarketach
  • Makaron ryżowy cienki – vermicelli
  • Kapusta Pak Choi lub sałata – lodowa, rzymska mini.
  • Marchewka
  • Ogórek
  • Sezam
  • Olej sezamowy
  • Olej słonecznikowy

Jak zrobić fit sajgonki

Grzyby namaczamy przez kilkadziesiąt minut w ciepłej wodzie, po czym gotujemy przez 2-3 minuty. Ja użyłem 50/50 suszonych shitake i mrożonych prawdziwków – te drugie wrzucamy od razu na gotującą wodę. Przygotowane grzyby odcedzamy i drobno siekamy Mięso podsmażamy na niewielkiej ilości oleju słonecznikowego do momentu gdy zbrązowieje, a woda wyparuje. Gdy mięso jest już prawie gotowe, dodajemy porządną ilość startego imbiru ( u mnie 2 łyżki stołowe ) i około 5 startych ząbków czosnku. W następnej kolejności dodajemy posiekane grzyby. Doprawiamy obydwoma rodzajami pieprzu, solą, sosem sojowym, mirinem i łyżeczką oleju sezamowego.

W większości wypadków olej sezamowy radzę traktować jako przyprawę – jest intensywny i pyszny, potrafi nadać rumieńców najbardziej marnym rzeczom. Na koniec wbijamy dwa roztrzepane jajka – chcemy aby stworzyły gęsty sos oblepiający cały „farsz” ale jak trochę się zetnie – to nie koniec świata. Gdyby to była carbonara to był by koniec świata. Ale teraz nie jest :). Posypujemy posiekaną cebulą dymką lub szczypiorkiem i mieszamy.

Makaron przygotowujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu, odcedzamy i uwaga: przelewamy zimną wodą aby się nie kleił. Tak jest! Nie robimy włoskiej pasty, możesz przelewać wodą do woli czym więcej tym lepiej, jak babcia makaron na rosół 🙂

Marchewkę i ogórka tniemy w cienkie słupki, Kapustę / Sałatę rwiemy na mniejsze kawałki.

Zwijamy sajgonki

Listki papieru ryżowego moczymy z obu stron w wodzie wylanej na talerz. Wystarczy jeśli „smyrnniesz” z dwóch stron a papier położony na desce po kilku sekundach zwilgnie i zmięknie. Składniki kładziemy w kolejności – sałata/kapusta – makaron – farsz z mięsem – marchewka i ogórek. Całość posypujemy sezamem i zawijamy jak krokieta. Najpierw „zakładamy” boki a potem dół zawijamy do góry. Nie zawsze jest to łatwe, papier się lepi i lubi porwać ale to tak jak z naleśnikami. Pierwszego można (a czasem nawet trzeba) wy…walić.

W tym momencie normalnie sajgonki smażyli byśmy na głębokim tłuszczu. Aby pominąć ten mało zdrowy proces spróbowałem zapiec je w piekarniku. Efekt przeszedł moje oczekiwania. 20 minut w 190 stopniach + termoobieg spowodował że wyszły pyszne, chrupiące i tak dobre jak smażone. Jest jedno „ale”. Trzeba zjeść je od razu. Z upływem czasu tracą na chrupkości, więc jeśli część planujesz zjeść później, to zapiecz tylko tyle sztuk na ile masz ochotę. Przed pieczeniem warto posmarować je odrobiną oleju sezamowego – tak jak smarujemy paszteciki roztrzepanym jajkiem.

Przygotowane sajgonki są doskonałe nawet z samym sosem sojowym, ale dla prawdziwego turbodoładowania polecam sos poniższych składników:

  • Sos siracha
  • Sos sojowy
  • Odrobina octu ryżowego
  • Mirin
  • Olej sezamowy
  • Odrobina miodu
  • Sezam
  • Cebula dymka lub szczypiorek

Smaczności! 🙂

Be the first to reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.